wtorek, 21 lutego 2017

Lovely K'Lips zestaw do makijażu ust - Zamiennik Lip Kid Kylie Jenner?

Dziś recenzja produktu, który widziałyście w moich pierwszych zakupach kosmetycznych. Zestaw do makijażu ust KLips firmy Lovely. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam go w Rossmannie, od razu skojarzył mi się ze znanym produktem Kylie Jenner Lip Kid. Nie wiem czy taki był zamysł producenta, żeby skopiować pomysł znanej siostry Kardashianki, ale na pewno od razu przyciąga uwagę. I chociaż nie lubię takich "podróbek", tym razem postanowiłam przetestować zestaw. Nie posiadam oryginalnej pomadki Kylie Jenner, więc nie będę tu porównywać samego kosmetyku. Jestem bardzo ciekawa jestem czy któraś z Was ma obie wersje i może powiedzieć jakie są różnice?
 
W każdym razie opakowanie jest bardzo podobne. A jak sam produkt? Wiedząc, że nie jest to pomysł "z pierwszej ręki" nie spodziewałam się cudów po tej pomadce, ale miło mnie zaskoczyła. Zestaw składa się z matowej pomadki w płynie oraz konturówki w tym samym odcieniu. Mój kolor to Neutral Beauty - odcień brązu/beżu. Z tego co widziałam są jeszcze trzy lub cztery inne kolory, ale ja najbardziej lubię te naturalne. Zresztą chyba nie tylko ja, ilekroć przyglądałam się tym pomadkom w sklepie, mój kolor był najbardziej wykupiony.


Konturówka jest dość miękka, ale nie przesadnie, taka w sam raz, a odcień idealnie współgra z pomadką. Pomadka jest w formie gęstego kremu. Bardzo łatwo się nakłada na usta i ładnie rozsmarowuje, a po chwili zastyga i jest aksamitna. Dzięki temu długo się utrzymuje na ustach, ale jednocześnie nie jest klejąca. Zapach jest raczej neutralny, słabo wyczuwalny. Cena tego zestawu to około 20 zł, czyli w porządku. Jak dla mnie największą zaletą tej pomadki jest delikatna, lecz trwała konsystencja i kolor, który bardzo mi pasuje. To odcień beżu z dodatkiem brązu, który wygląda na ustach bardzo naturalnie, a jednocześnie widać, że usta są "zrobione". Dla mnie super!
Ja jestem zadowolona i gdyby nie to, że mam kilkadziesiąt różnych produktów do ust i chwilowo dałam sobie zakaz kupowania nowych, to na pewno kupiłabym ją ponownie po zużyciu tej. A może i kupię? ;)

środa, 15 lutego 2017

Zakupy kosmetyczne #2 zakupowe szaleństwo :)

Muszę przyznać, że początek 2017 roku to totalne szaleństwo zakupowe :) po ostatnim wpisie o zakupach kosmetycznych uzbierało mi się tyle nowości, że muszę się nimi z Wami podzielić. A potem przejść na odwyk kosmetyczny ;) w najbliższym czasie będzie dużo recenzji moich nowych nabytków.
A przechodząc do rzeczy: korzystając z mojej lutowej, kilkudniowej wycieczki do Anglii, skorzystałam z okazji i zakupiłam kilka rzeczy na strefie bezcłowej na lotnisku. Ponadto, przywiozłam kilka kosmetyków z tamtejszych sklepów. Mają naprawdę fajne promocje, a kosmetyki, które w Polsce są bardzo drogie, za granicą można kupić w cenie polskiej "dolnej półki". Kosmetykomaniaczka nie przepuści takiej okazji :)
Do tego doszło zamówienie ze strony bankujesz-zyskujesz.pl.

Zestaw czterech pomadek Revlon ColorStay 10£ (TKMaxx)

Woda toaletowa Davidoff Cool Water 100 ml 28£ (strefa bezcłowa); Woda toaletowa Bvlgari Omnia Coral 65 ml 45£ (strefa bezcłowa); Woda perfumowana Giorgio Armani Si 100 ml ok. 335 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl)

Woda perfumowana Burberry Woman 100 ml 129 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl); Woda perfumowana Calvin Klein Eternity Purple Orchid 100 ml 99 zł (Rossmann); Woda perfumowana Burberry London 100 ml 119 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl)

Zestaw trzech kredek do oczu Urban Decay 24/7 Glide On Eye Pencil 8£ (TKMaxx); Dwa cienie do powiek w kredce MakeUpGallery po 1£ (w funciaku); Matowy błyszczyk do ust MakeUpGallery 1£ (w funciaku)
 
Jak widzicie najwięcej u mnie przybyło perfum, łącznie z moimi wcześniejszymi zbiorami mam chyba zapas na trzy lata minimum ;) zwłaszcza biorąc pod uwagę pojemności flakonów. Ale dla mnie to żaden problem, uwielbiam perfumy, lubię pachnieć cały dzień, a często noszę perfumy w torebce, żeby móc się dopsikać w ciągu dnia.
Woda Burberry London to już mój drugi flakon, uwielbiam ten zapach, być może dlatego że miałam go na swoim slubie :) W każdym razie od razu mogę polecić te perfumy, natomiast recenzja pozostałych niedługo pojawi się na blogu. 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pomadka Nivea Blackberry Shine

Dziś recenzja nowego nabytku - tradycyjnej pomadki Nivea w nowym wydaniu zapachowym: BlackBerry Shine.
Pomadkę kupiłam całkowicie przypadkiem będąc w Rossmannie. Lubię pomadki Nivea, a ta wpadła mi w oko ze względu na ładne opakowanie oraz to, że miałam ochotę na pomadkę, która bardzo delikatnie barwiłaby usta na czerwono.

 
 
Jakie są moje wrażenia? Otóż pomadka nie do końca spełniła moje oczekiwania, choć nie jest najgorsza. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ta pomadka w ogóle nie pielęgnuje ust. Mimo, że pomadki Nivea, przynajmniej początkowo, miały przede wszystkim ochraniać i nawilżać skórę ust, ta nic takiego nie robi. Konsystencja jest bardzo lekka i szybko się ściera. Nie czuję nawet natłuszczenia skóry. W kwestii pielęgnacji to by było na tyle.
Natomiast zapach jest cudowny. Przypomina mi malinową gumę Mambę, ale nie ma chemicznego zapachu, jest świeży i mocno owocowy.
Co do koloru: bardzo mi odpowiada. Jest taki jak oczekiwałam, a mianowicie delikatnie barwi skórę ust na czerwono, ale jest to kolor bardzo naturalny, tak jakby usta z natury miały mocny odcień. Idealna pomadka do tego, żeby pociągnąć nią usta w biegu bez lusterka.
Jej cena to około 6 zł, więc na prawdę nie dużo.
Ogólnie polecam tę pomadkę ale jako pomadkę delikatnie koloryzującą. Jeśli zależy Wam na pielęgnacji ust, wybierzcie cos innego.