czwartek, 9 marca 2017

Rossmann na dzień kobiet 1+1 i nie tylko... Zakupy kosmetyczne #3

Dziś pokazuję Wam moje ostatnie nabytki kosmetyczne. Korzystając z promocji 1+1 zorganizowanej przez Rossmann na dzień kobiet, postanowiłam sama sobie zrobić prezent:) W promocji do każdego zakupionego dezodorantu, szamponu/odżywki do włosów, żelu pod prysznic lub perfum, drugi, tańszy produkt z tej samej kategorii był gratis. Stwierdziłam, że to świetna okazja żeby uzupełnić zapasy (jakby były małe;)). Żel pod prysznic, dezodorant i szampon to akurat produkty, które co chwilę się zużywają, a zawsze są potrzebne, więc warto kupić dwa a zapłacić za jeden. Co do perfum...hmm...mam co prawda dość sporą kolekcję, ale jak tu nie skorzystać, kiedy drugi flakon jest za darmo:)
Kupiłam więc:
- 2 dezodoranty Isana Fresh (najbardziej je lubię, są tanie, nie brudzą ubrań, nie są duszące i delikatnie pachną więc nie gryzą się z zapachem perfum) ok 4 zł (druga szt. gratis),
- 2 żele pod prysznic Isana (uważam że są bardzo fajne, świetnie pachną, a na tego typu kosmetyki nie warto wydawać dużo pieniędzy, bo i tak służą jedynie do mycia a nie do pielęgnacji ciała, pozostają w krótkim kontakcie ze skórą, więc kupuje tańsze żele do mycia a wolę zainwestować w kosmetyki pielęgnacyjne lub makijażowe) ok 4 zł (druga szt. gratis),
- szampon Garnier Fructis (świetny zapach) i odżywka Pantene Aqua Light - jeszcze jej nie miałam, ciekawa jestem jej działania. Szampon gratis, odżywka ok 14 zł,
- woda perfumowana Elizabeth Arden 5th Avenue i woda toaletowa Bruno Banani Pure Woman. Oba te zapachy miałam już kiedyś i bardzo je lubię. Bruno Banani ok 62 zł, Elizabeth Arden gratis.

 
Poza Rossmannem odwiedziłam też drogerię Natura. Jest to jeden z nielicznych sklepów, gdzie udaje mi się jeszcze kupić mleczko Nivea do moich kręconych włosów (jeśli wiecie gdzie jeszcze jest dostępne, napiszcie w komentarzu, proszę). Dlatego też kupiłam od razu dwa opakowania. Przy okazji postanowiłam wypróbować też inne kosmetyki do kręconych włosów. Padło na: krem podkreślający loki Joanna, spray "sól morska" Schwartzkopf Styliste Ultime oraz mleczko prostujące Marion (zobaczymy jak zadziała). Oprócz tego do koszyka całkiem przypadkowo wpadł zestaw do konturowania Face Contour Mix Kobo i pojedynczy cień Kobo w kolorze brązowym, lekko wpadającym w śliwkę.
 
 

wtorek, 21 lutego 2017

Lovely K'Lips zestaw do makijażu ust - Zamiennik Lip Kid Kylie Jenner?

Dziś recenzja produktu, który widziałyście w moich pierwszych zakupach kosmetycznych. Zestaw do makijażu ust KLips firmy Lovely. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam go w Rossmannie, od razu skojarzył mi się ze znanym produktem Kylie Jenner Lip Kid. Nie wiem czy taki był zamysł producenta, żeby skopiować pomysł znanej siostry Kardashianki, ale na pewno od razu przyciąga uwagę. I chociaż nie lubię takich "podróbek", tym razem postanowiłam przetestować zestaw. Nie posiadam oryginalnej pomadki Kylie Jenner, więc nie będę tu porównywać samego kosmetyku. Jestem bardzo ciekawa jestem czy któraś z Was ma obie wersje i może powiedzieć jakie są różnice?
 
W każdym razie opakowanie jest bardzo podobne. A jak sam produkt? Wiedząc, że nie jest to pomysł "z pierwszej ręki" nie spodziewałam się cudów po tej pomadce, ale miło mnie zaskoczyła. Zestaw składa się z matowej pomadki w płynie oraz konturówki w tym samym odcieniu. Mój kolor to Neutral Beauty - odcień brązu/beżu. Z tego co widziałam są jeszcze trzy lub cztery inne kolory, ale ja najbardziej lubię te naturalne. Zresztą chyba nie tylko ja, ilekroć przyglądałam się tym pomadkom w sklepie, mój kolor był najbardziej wykupiony.


Konturówka jest dość miękka, ale nie przesadnie, taka w sam raz, a odcień idealnie współgra z pomadką. Pomadka jest w formie gęstego kremu. Bardzo łatwo się nakłada na usta i ładnie rozsmarowuje, a po chwili zastyga i jest aksamitna. Dzięki temu długo się utrzymuje na ustach, ale jednocześnie nie jest klejąca. Zapach jest raczej neutralny, słabo wyczuwalny. Cena tego zestawu to około 20 zł, czyli w porządku. Jak dla mnie największą zaletą tej pomadki jest delikatna, lecz trwała konsystencja i kolor, który bardzo mi pasuje. To odcień beżu z dodatkiem brązu, który wygląda na ustach bardzo naturalnie, a jednocześnie widać, że usta są "zrobione". Dla mnie super!
Ja jestem zadowolona i gdyby nie to, że mam kilkadziesiąt różnych produktów do ust i chwilowo dałam sobie zakaz kupowania nowych, to na pewno kupiłabym ją ponownie po zużyciu tej. A może i kupię? ;)

środa, 15 lutego 2017

Zakupy kosmetyczne #2 zakupowe szaleństwo :)

Muszę przyznać, że początek 2017 roku to totalne szaleństwo zakupowe :) po ostatnim wpisie o zakupach kosmetycznych uzbierało mi się tyle nowości, że muszę się nimi z Wami podzielić. A potem przejść na odwyk kosmetyczny ;) w najbliższym czasie będzie dużo recenzji moich nowych nabytków.
A przechodząc do rzeczy: korzystając z mojej lutowej, kilkudniowej wycieczki do Anglii, skorzystałam z okazji i zakupiłam kilka rzeczy na strefie bezcłowej na lotnisku. Ponadto, przywiozłam kilka kosmetyków z tamtejszych sklepów. Mają naprawdę fajne promocje, a kosmetyki, które w Polsce są bardzo drogie, za granicą można kupić w cenie polskiej "dolnej półki". Kosmetykomaniaczka nie przepuści takiej okazji :)
Do tego doszło zamówienie ze strony bankujesz-zyskujesz.pl.

Zestaw czterech pomadek Revlon ColorStay 10£ (TKMaxx)

Woda toaletowa Davidoff Cool Water 100 ml 28£ (strefa bezcłowa); Woda toaletowa Bvlgari Omnia Coral 65 ml 45£ (strefa bezcłowa); Woda perfumowana Giorgio Armani Si 100 ml ok. 335 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl)

Woda perfumowana Burberry Woman 100 ml 129 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl); Woda perfumowana Calvin Klein Eternity Purple Orchid 100 ml 99 zł (Rossmann); Woda perfumowana Burberry London 100 ml 119 zł (ze strony bankujesz-zyskujesz.pl)

Zestaw trzech kredek do oczu Urban Decay 24/7 Glide On Eye Pencil 8£ (TKMaxx); Dwa cienie do powiek w kredce MakeUpGallery po 1£ (w funciaku); Matowy błyszczyk do ust MakeUpGallery 1£ (w funciaku)
 
Jak widzicie najwięcej u mnie przybyło perfum, łącznie z moimi wcześniejszymi zbiorami mam chyba zapas na trzy lata minimum ;) zwłaszcza biorąc pod uwagę pojemności flakonów. Ale dla mnie to żaden problem, uwielbiam perfumy, lubię pachnieć cały dzień, a często noszę perfumy w torebce, żeby móc się dopsikać w ciągu dnia.
Woda Burberry London to już mój drugi flakon, uwielbiam ten zapach, być może dlatego że miałam go na swoim slubie :) W każdym razie od razu mogę polecić te perfumy, natomiast recenzja pozostałych niedługo pojawi się na blogu. 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pomadka Nivea Blackberry Shine

Dziś recenzja nowego nabytku - tradycyjnej pomadki Nivea w nowym wydaniu zapachowym: BlackBerry Shine.
Pomadkę kupiłam całkowicie przypadkiem będąc w Rossmannie. Lubię pomadki Nivea, a ta wpadła mi w oko ze względu na ładne opakowanie oraz to, że miałam ochotę na pomadkę, która bardzo delikatnie barwiłaby usta na czerwono.

 
 
Jakie są moje wrażenia? Otóż pomadka nie do końca spełniła moje oczekiwania, choć nie jest najgorsza. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ta pomadka w ogóle nie pielęgnuje ust. Mimo, że pomadki Nivea, przynajmniej początkowo, miały przede wszystkim ochraniać i nawilżać skórę ust, ta nic takiego nie robi. Konsystencja jest bardzo lekka i szybko się ściera. Nie czuję nawet natłuszczenia skóry. W kwestii pielęgnacji to by było na tyle.
Natomiast zapach jest cudowny. Przypomina mi malinową gumę Mambę, ale nie ma chemicznego zapachu, jest świeży i mocno owocowy.
Co do koloru: bardzo mi odpowiada. Jest taki jak oczekiwałam, a mianowicie delikatnie barwi skórę ust na czerwono, ale jest to kolor bardzo naturalny, tak jakby usta z natury miały mocny odcień. Idealna pomadka do tego, żeby pociągnąć nią usta w biegu bez lusterka.
Jej cena to około 6 zł, więc na prawdę nie dużo.
Ogólnie polecam tę pomadkę ale jako pomadkę delikatnie koloryzującą. Jeśli zależy Wam na pielęgnacji ust, wybierzcie cos innego. 
 
 
 
 


piątek, 27 stycznia 2017

Sposób na mocno zniszczone dłonie zimą Iwostin Sensitia krem regenerujący do rąk

Mój problem z mocno spierzchniętą, suchą i pękającą skórą rąk w zimie zaczął się kilka lat temu. Prawdopodobnie przyczyną było przemrożenie rąk w okresie kiedy byłam nastolatką. Od tego czasu, co roku w okresie jesienno-zimowym moje ręce były bardzo suche, skóra była aż pomarszczona i popękana, czasami do krwi. Wyglądało to naprawdę paskudnie. Mimo, że wraz z nastaniem cieplejszych dni skóra wracała do normy i była jak nowa, gładziutka, problem powtarzał się każdej zimy.
W tym czasie przetestowałam chyba kilkadziesiąt różnych kremów do rąk, zarówno tych tanich, jak i trochę droższych, smarowałam również ręce maścią z witaminą A, wazeliną i wszystkim co wpadło mi w ręce. Efekty były co najwyżej średnie.
Pewnego razu przypadkowo trafiłam w drogerii na regenerujący krem do rąk Iwostin Sensitia. Kupiłam go jako kolejny kosmetyk "do przetestowania" ale szczerze mówiąc nie spodziewałam się spektakularnych efektów. Jakie było moje zdziwienie, gdy po jednym użyciu kremu na noc, rano obudziłam się z prawie normalnymi rękami. Skóra była jeszcze trochę sucha, ale wszelkie ranki znikły i to w jedną noc! Byłam w szoku. Od tego czasu używam tego kremu każdej zimy. Zużyłam już przynajmniej 3 opakowania. Jest to wybawienie na moją biedną skórę, a myślałam, że już zawsze w zimie będę mieć brzydkie ręce. Jeśli któraś z Was ma ten sam problem, zachęcam Was do przetestowania tego kremu.

 

Tym razem mój krem kupiłam w zestawie z kremem ochronnym z lipidami, za cenę około 30 zł. Sam krem do rąk kosztuje w granicach 17-25 zł. Możecie go kupić z pewnością w drogerii Hebe i w prawie każdej aptece.
Estetyczne opakowanie zawiera 50 ml kosmetyku, co mi wystarcza na całą zimę.
Zapach kremu jest bardzo delikatny, prawie nie wyczuwalny, taki "kremowy", bardzo ładny.
Konsystencja w sam raz, nie jest ciężka, jak w przypadku kremu Nivea, czy niektórych kremów do rąk Neutrogeny, ale też nie za rzadki. Bardzo fajnie się wchłania.

Najważniejsze składniki kremu to:
Fomblin HC/R, który przyspiesza regenerację naskórka, działa barierowo, emoliencyjnie i zmiękczająco.
Gliceryna, która nawilża przesuszoną skórę, wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.
Alantoina, która wygładza i zmiękcza skórę oraz pobudza regenerację komórek.
(Opis z opakowania)

Poniżej wszystkie składniki kremu:



Czy poza tym jakoś dbam o skórę rąk? Przyznam się bez bicia że nie za bardzo. Od czasu do czasu stosuję peeling do rąk, najczęściej ten domowej roboty, wykonany z cukru i oliwy z oliwek. Raz na jakiś czas nakładam też maseczkę do rąk w formie grubej warstwy kremu na noc i to zakładam rękawiczki bawełniane, lub stosuję specjalną maseczkę do rąk oliwkową z Ziai. Ale to stosuję najwyżej raz na kilka tygodni. Sprzątam i zmywam naczynia bez rękawiczek (wiem, nie powinno się). Krem Iwostin Sensitia w zasadzie wystarcza mi za całą pielęgnację.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Pomadka Rimmel The Only One Matte Lipstick 700 Trensetter

Dziś przedstawiam Wam opinię na temat pomadki Rimmel The Only One Matte Lipstick. Jest to nowa seria pomadek tej firmy o wykończeniu matowym. Moja pomadka jest w kolorze nr 700 Trendsetter. To neutralny kolor, w stylu nude, pasujący każdej dziewczynie. Ja najbardziej lubię taki delikatne odcienie, której wyglądają na ustach prawie jakby ich nie było, a jednak usta są podkreślone.


Opakowanie jest niewątpliwym plusem pomadki. Jest nie tylko ładne, ale też funkcjonalne. Żeby je otworzyć, trzeba naprawdę silnie pociągnąć. Dzięki temu mam pewność, że szminka nie otworzy mi się w kosmetyczce, czy torebce, jak to już nie raz mi się przytrafiało.

 
 
Zapach pomadki jest delikatny, dość ładny, choć nie porywający, dla mnie jest on owocowo-waniliowy, słodki.
Kolor, jak widzicie na załączonym zdjęciu, ma bardzo ładny odcień nude wpadający w brąz. Dla mnie jest to idealny kolor, mimo tego, że wpada w brąz, jest dość zimny i pasuje do mojej ciemniejszej karnacji i czarnych włosów. Nie lubię kiedy szminka nude wpada w pomarańcz, a ten kolor jest świetny.
Wykończenie to jedna z najważniejszych cech tej szminki. Matowe pomadki są ostatnio bardzo modne, te z dużym połyskiem, czy (o zgroza) z drobinkami, nie odpowiadają mi. Muszę przyznać, że pomadka nakłada się bardzo przyjemnie. podczas malowania ust jest kremowa, bardzo jedwabista, natomiast po kilku chwilach zastyga na ustach, dzięki czemu jest bardzo trwała jak na taką "zwykłą" pomadkę. Jeśli nie jem i nie piję, trzyma się na ustach minimum 3 godziny. Dla mnie to dużo, gdyż zazwyczaj bardzo szybko "zjadam" pomadki.
Cena tej pomadki to około 30 zł. Nie jest to mało, ani też nie bardzo dużo.
 
Ocena ogólna: uważam, że pomadka jest warta swojej ceny. Kolor i wykończenie bardzo mi pasują, podoba mi się efekt na ustach.

 

piątek, 13 stycznia 2017

Zakupy kosmetyczne #1

Nowy rok przyniósł oczywiście nowe kosmetyki, czyli coś co lubię :) Część zakupów pochodzi ze sklepu internetowego tagomago.pl, a część z Rossmanna. Co prawda na styczeń planowałam jedynie zakup serum do twarzy z Estee Lauder, o którym myślałam już od pewnego czasu, ale jak zwykle do koszyka wpadło trochę więcej.

Lakier hybrydowy Semilac w kolorze 137 Cinnamon Coffee 29 zł, Serum do twarzy Estee Lauder Enlighten 223 zł, Pędzel Haruko H13 25 zł, Pędzel Girl Best Friend 11 zł (wszystko pochodzi z drogerii tagomago.pl)
 
 
Dezodorant Isana 5 zł, Zestaw do ust Lovely KLips 20 zł, Szminka Rimmel The Only One 31 zł, Masło do ciała Bielenda Vegan Friendly 12 zł (wszystko pochodzi z Rossmanna)
 
 
Już niedługo na moim blogu pojawią się recenzje powyższych produktów :) najbardziej jestem ciekawa działania serum z Estee Lauder, a także zestawu do ust z Lovely i szminki Rimmel The Only One. A Wy używałyście któregoś z tych kosmetyków?